bardzo ci by³o smutno? - By³o i wstyd, i smutno, ale..

- Bêdziesz mi³owa³ nieprzyjacio³y twoje - wtr±ci³ ksi±dz Kamiñski. - Ciotula z sanek powoli wy³azi - odrzek³a równie¿ zmienionym g³osem Basia. Tuhaj-bejowicz zaklaska³ w d³onie, na który znak wszed³ Lipek-ordynans i wys³uchawszy rozkazu, przyniós³ po chwili posi³ek: wiêc gorza³kê, wêdzone miêso, chleb, nieco bakalii i kilka przygar¶ci suszonych ziarnek od kawonów, wielce - obok ziarnek s³onecznikowych - ulubionego przez wszystkich Tatarów przysmaku. witaminy Czym Dorosz stoi? Tatarami! Niech Tatarów ja wezmê w rêce, wówczas Dorosz musi hetmanowi czo³em uderzyæ. - Nie dziwuj siê waæpan; przyje¿d¿am, ledwie tchu mi staje, a¿ tu pierwsze s³owo: klasztor. Z pocz±tku spogl±da³a z podziwieniem na obydwóch rycerzy, ale z równym podziwieniem przypatrywa³a siê i cudnej Ketlingowej broni porozwieszanej na ¶cianach.

Prym miêdzy nimi trzyma³ pan Zag³oba. Zmog³em siê!... I im wiêcej patrzy³, tym wiêcej podziwia³: i pañsko¶æ postawy, i szyjê ³abêdzi±, i te kszta³ty smuk³e a pe³ne dziewiczych uroków. Mój ojciec chanom pokrewny i w Krymie bogactwa a rozkosze miê czeka³y; ja za¶ tu zosta³em we wzgardzie, bo tê ojczyznê mi³ujê i pana hetmana mi³ujê, i tych mi³ujê, którzy mi nigdy kontemptu nie okazali. Dzikie serce Ja do konia! Nimem nog± strzemienia dotkn±³, ju¿ mnie z piêæ albo sze¶æ arkanów chwyci³o. Zreszt± ca³e towarzystwo chodzi³o ci±gle razem.

Mówi±c do niej schyla³ g³owê i zasuwa³ za siebie jedn± nogê, jakby na znak, ¿e przyklêkn±æ w ka¿dej chwili gotów; mówi³ za¶ z powag±, nigdy ¿artobliwie, chocia¿ na przyk³ad z Ba¶k± rad ¿artowa³. Tam powiedziano im, ¿e Ketling w³a¶nie tego ranka ma wyjechaæ w zamorsk± podró¿. Tu poszepn±³ co¶ do ucha pani Boskiej, nagle wybuchn±³ g³o¶nym „cha, cha, cha!” i pocz±³ d³oñmi po kolanach siê trzepaæ, wreszcie w zapale poklepa³ i kolana pani Boskiej mówi±c: - Dobre by³y czasy! co? W m³odo¶ci, co na placu, to nieprzyjaciel, a co dzieñ, to nowy figiel, ha! Stateczna matrona zmiesza³a siê bardzo i odsunê³a siê nieco od weso³ego rycerza; m³ode niewiasty pospuszcza³y oczy domy¶liwszy siê ³acno, ¿e figle, o których mówi³ pan Zag³oba, czym¶ przeciwnym przyrodzonej ich skromno¶ci byæ musz±, zw³aszcza ¿e ¿o³nierze wybuchnêli wielkim ¶miechem. - Tak¿e to Azba zniesion? - spyta³ pan Nowowiejski. A ten sygnecik, gdyby siê na pami±tkê naszego colloquium przygodzi³... Jacek Pulikowski By³a to stanica chreptiowska, widna jak we dnie, bo na zewn±trz czêstoko³u pali³y siê olbrzymie stosy, na które powrzucano ca³e pnie.

Siedzieli tak blisko siebie, ¿e prawie czo³em w czo³o. Tymczasem u nas przywilej ¶wiêta rzecz- i kto szlachcicem zostanie, temu sam król nie mo¿e nic odj±æ. Pad³o te¿ kilka wo³ów, które wnet piec przy ogniskach poczêto. Inny zasiê, eo modo klêskê przyjmie, jakoby¶ go piê¶ci± w kark hukn±³. sekty Tymczasem Mellechowicz siedzia³ z owym przys³anym Lipkiem w swojej kwaterze i rozmawiali po cichu. ¯onê jego i córkê w Jaworowie przytuli³em, ale im serca p³acz±, tej za mê¿em, a tej za ojcem.

Lecz o cudo, na ten widok ca³a kupa grasantów zmieni³a nieco kierunek ucieczki, bior±c siê wiêcej w lewo, ku brzegowi wzgórza. - W Raszkowie? To¿ my Raszków znamy. Wiatr nie wia³, li¶cie i ga³êzie drzew nie czyni³y szelestu: s³ychaæ by³o jeno tupot i parskanie koni, skrzyp wozów i okrzyki, które wydawali wo¼nice w niebezpieczniejszych miejscach. wrzody Pójdzie ona do klasztoru, ale do takiego, w którym ty bêdziesz na chrzciny dzwoni³... Ju¿ teraz nie bêdê siê dziwowa³, choæbym czaple pióro na twoim ko³paku, a nad tob± buñczuk zobaczy³... Ona za¶ odwróci³a twarz nieco zap³onion± i odszepnê³a mu z kolei: - A obieca³e¶ siê nie przeciwiaæ, ¿eby by³ Herakliusz? - Bo widzisz, dla Wo³odyjowskiego...

Widok bia³og³ów w pustynnym i dzikim Chreptiowie uradowa³, ale jeszcze wiêcej zdziwi³ ¿o³nierzy. Mo¿e te¿ i sumienie ich ruszy³o, do¶æ, ¿e im siê i s³u¿ba, i miano zdrajców przykrzy. Bra³ go ¿al i wstyd niezmierny, i pogarda dla samego siebie. W kilka minut przysz³a zupe³nie do siebie. Zza ¶cian dochodzi³o nawo³ywanie stra¿y; ¶wierszcze, na które skar¿y³ siê pan Wo³odyjowski, gra³y w izbie, a czasem po¶wistywa³ w szparach mchem tkanych wiatr listopadowy, który dmuchaj±c z pó³nocy, stawa³ siê coraz zimniejszy. Sokole oczy jego objê³y j± ca³± w jednej chwili, bacz±c, czy nie dojrz± gdzie krwi, potem b³yskawic± pad³y na mchy.

Nie czas siê o afekta spieraæ! Widzisz, Janie, ¿eby to nieszczê¶cie ¶wie¿o w Micha³a uderzy³o, mo¿e sam bym ci powiedzia³: daj katu kaptur i jed¼! Ale policzmy, ile to ju¿ czasu up³ynê³o, nim Char³amp z Czêstochowy na ¯mud¼ zd±¿y³, a pan Andrzej ze ¯mudzi do nas. - Zali moda o afektach wtedy rozmawiaæ? Co? - Moda wszystko czyniæ, przez co siê kontempt dla kul okazuje. Przysz³o jej to nie³atwo, bo Ketling nie pokaza³ siê przez kilka nastêpnych dni i na noc nie wraca³. A by³a to rêka jakoby at³asowa, miêkka; panu Micha³owi wyda³o siê, ¿e jaki¶ strumieñ ciep³y przep³ywa z tych cienkich palców w jego ko¶ci, sprawuj±c w nich lubo¶æ niezwyk³±, wiêc trzyma³ je coraz mocniej. ¯e jednak przed okiem jego nic ukryæ siê nie mog³o, wiêc dostrzeg³ smutek Krzysi. Ruszaj (powiada) do Warszawy, gospodê dobr± zajmij, póki czas, ¿eby by³o gdzie mieszkaæ.” On tam z powietnikami na szlaki ruszy ucha nadstawiaæ.


||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||